> Stanisław Borzym

Zagajenie na zebraniu informacyjnym

Zebranie z 16.10, 1998 roku

Główną intencją mojego dzisiejszego zagajenia jest rozwinięcie idei tej szerokiej formuły rozumienia filozofii, formuły zawartej w przygotowanym przez prof. Wójcickiego pakiecie informacyjnym, a mianowicie filozofii jako oryginalnego sposobu myślenia, o znaczeniu światopoglądowym. Sądzę, że jeśli zamierzamy osiągnąć znaczący sukces wydawniczy oraz publikować książki w takich nakładach, które usatysfakcjonowałyby wydawców, powinniśmy przyjąć taką sugerowaną w pakiecie szerszą koncepcję filozoficzności. Naturalnie, nie może to oznaczać rezygnacji z takich teoretycznych prac filozoficznych, które kontynuują najlepsze osiągnięcia polskiej logiki. Taka kontynuacja wydaje się nawet pod względem naukowym najbardziej bezpieczna, gdyż nawiązująca do istniejącej już w naszej tradycji mocnej podstawy. Chodziłoby jedynie, w tej dziedzinie, o ewentualne uatrakcyjnienie, dla szerszego niż zwykle kręgu czytelniczego, tej problematyki, np. poprzez podkreślanie dramaturgii pewnych sporów, mających różne konsekwencje filozoficzne, przy tym, sporów usytuowanych wyraźnie w filozoficznej współczesności i aktualności. W umiejętnym pokazywaniu takich sporów filozoficznych, niejednokrotnie występujących wewnątrz kierunku traktowanego ogólnie jako jednorodny, dostrzegam szansę na istotne zaintrygowanie czytelników. Trzeba tylko wskazać wyraźnie, o co toczy się spór i umieć wczuć się, sprawiedliwie i wnikliwie, w argumentacje obu stron. Zbyt często ujawniamy za szybko własny wybór, zabijając dramaturgię sporu. Nawet jeśli węziej potraktujemy filozofię, to nie zabraknie nam sporów w polskiej myśli XX wieku, że przypomnę, przykładowo tylko, spór Chwistka z Ingardenem czy Elzenberga z Kotarbińskim. Mam tu też na myśli spory aktualne, jak np. nie do końca niestety wyartykułowany spór w obrębie polskiej filozofii katolickiej, między nurtem reprezentowanym przez ks. prof. Krąpca a nurtem reprezentowanym przez ks. prof. Tischnera. Są to bardzo zajmujące tematy, a jeśli zastosujemy szerszą formułę rozumienia filozoficzności, to zakres istotnych dylematów znacznie się powiększy. W grę wchodzą różne płodne pogranicza filozofii i innych dziedzin oraz filozofujący pisarze, którzy z pewnością wywołują większe zainteresowanie (z czym trzeba się pogodzić, gdyż jest to trwały w dziejach fakt!) niż filozofia ściśle profesjonalna, o akademickim charakterze. Powinniśmy, jak sądzę, zdecydować się, w ramach planowanej serii na taką "sprzedaż wiązaną": filozofii sensu stricto z filozofią sensu largo. Do góry!

W badaniach nad polską myślą filozoficzną mamy już spore osiągnięcia. Nie będę jednak ich w tym gronie przypominał, nawet nie tylko dlatego, że są na ogół znane i docenione, ale przede wszystkim z tego względu, że w momencie inicjowania nowej serii musimy patrzeć nie w przeszłość, lecz w przyszłość. Można chyba zaryzykować twierdzenie, że nawet w przypadku filozofów i nurtów stosunkowo dobrze opracowanych istnieje zawsze możliwość nowego spojrzenia, zorganizowanego wokół jakiegoś hasła i pomysłu, z uwzględnieniem atrakcyjnych odniesień i porównań. Na każdego filozofa bowiem można spoglądać z różnych punktów widzenia i wydobywać z jego pism ukryte nieraz a ważne znaczenia. Do góry!

Trzeba przy tym zwrócić uwagę na coś, co rzadko staje się przedmiotem refleksji, mianowicie na polski język filozoficzny. Język filozofii w polszczyźnie kształtuje się nie tylko w oryginalnych dziełach, lecz również w coraz liczniejszych przekładach, które z konieczności produkują neologizmy. Te z kolei z różnym skutkiem integrują się z zastanym słownikiem. Wypróbowują je polscy autorzy w swoich tekstach, definiując, a nieraz modyfikując znaczenia terminów. Jak by na to nie spojrzeć, polskim autorom tekstów filozoficznych zawdzięczamy pewien słownik, który odgrywa w życiu intelektualnym niemałą rolę. Język filozofii nie jest tylko hermetycznym, fachowym żargonem. Często steruje naszym myśleniem o kulturze w ogóle. Wobec twórców polskiego języka filozoficznego mamy niewątpliwie zawsze pewien dług, czasem nieświadomy. Seria "Filozofia Polska XX Wieku" może być takim zorganizowanym namysłem nad polskim językiem filozoficznym, spłata długu wobec przeszłości, ale także otwarciem nowych możliwości wyrazowych; zaspokojeniem — pozornie wewnątrz skonfliktowanej potrzeby — z jednej strony, ścisłości i precyzji terminów, z drugiej — obcowania z bogactwem znaczeniowym słów i metafor. Nie mamy w Polsce historycznego słownika języka filozoficznego. Inicjowana obecnie przez prof. Wójcickiego seria może stać się z czasem ekwiwalentem takiego słownika dla wieku XX. Nie chodzi oczywiście o kultywowanie języka dla samego języka. Jest on ważny, gdyż jest nosicielem problemów — i to problemów zazwyczaj nie marginesowych, lecz pozostających w centrum uwagi nie tylko wąskiej grupy ludzi profesjonalnie zajmujących się filozofią. Do filozofii zwraca się nadal wielu młodych kształcących się ludzi z nadzieją na zaspokojenie ich dociekliwości i na znalezienie odpowiedzi na pytania, które rodzi współczesność. Można by tu sceptycznie stwierdzić, że polska filozofia nie jest i nie była pierwszoplanową filozofią europejską; że oryginalności w stawianiu problemów szukać należy raczej w filozofiach anglo-, niemiecko- i francuskojęzycznych. Ale nawet bez zbytniej megalomanii można powiedzieć, że polska filozofia na ogół nie przeoczała najważniejszych zagadnień, nawet jeśli były opóźnienia w recepcji czy nieufność wypływająca z uprzedzeń. Toteż jeszcze wiele można wydobyć z tej twórczości, a dzięki formule serii, pokazywania autora poprzez temat, można będzie mówić o tym, co ważne nie dla polskiej historiografii filozoficznej, lecz o tym, co ważne tu i teraz w skali europejskiej i światowej. Ułatwia to także możliwość posługiwania się dodatkowo notami, niekoniecznie własnego autorstwa, dotyczącymi najważniejszych, występujących w tekście głównym kategorii. Do góry!

Założenie serii, które polega na wydobyciu z polskiej myśli filozoficznej XX wieku tego, co wartościowe i tego, co nadaje się na nośny przedmiot współczesnej dyskusji, może być punktem wyjścia dla różnorakich poszukiwań badawczych, konceptualizacji i ustrukturowań problematyki. Uwydatnienia tego, co wartościowe nie należy jednak wyobrażać sobie tylko jako monotonnej sekwencji pochwał pod adresem wybranego autora. Raczej jako dyskusję z nim. Potrzebne jest też ukazanie tła w myśli światowej, na którym dany przedmiot analizy nabierze rzeczywistej wagi. Może to być też spór o taki czy inny kierunek obranej drogi w polskiej filozofii. W istniejącej dotąd literaturze brak jest ciągle ocen z jakiejś rozleglejszej perspektywy, wykraczającej poza nasze podwórko. Można by np. pisać nie tylko o tym, że szkoła lwowsko-warszawska czy Roman Ingarden (z których słusznie jesteśmy dumni) wnieśli do filozofii coś trwałego, o doniosłym znaczeniu, co jest w pewnym sensie bezdyskusyjne, lecz również o tym, że jednocześnie tłumili lub tłumią inne sposoby filozofowania (w tym np. inny niż Ingardenowski sposób rozumienia badań fenomenologicznych), wyciskając tym samym ambiwalentne piętno na polskiej filozofii. Nie miałoby to w moim rozumieniu charakteru deprecjonowania czy płytkiego odbrązawiania, lecz próby ukazania polskiego filozofowania i polskiego języka filozoficznego na tle filozofii powszechnej, do której niektórych kierunków brakowało Polakom klucza, gdyż nie pojawił się w porę lub nie został w porę doceniony żaden Polak, który by to zrobił jako pośrednik między tym, co wielkie w filozofii światowej a naszymi rodzimymi poszukiwaniami i recepcjami. W Polsce mieliśmy do czynienia z różnymi uprzywilejowanymi punktami widzenia, nawet niekoniecznie, tak jak w przypadku marksizmu, przyjmowanymi z powodów politycznych. Każdy taki rodzimy autorytet coś odsłania, ale zarazem coś zakrywa, deprecjonując inne możliwe stanowiska. Na te procesy, wykraczające poza immanentną logikę danej teorii, musimy być wyczuleni, żeby określić trafniej swoistość polskiego XX wieku w filozofii. Filozofia polska była wprawdzie polifoniczna, ale czasami do zastanowienia zmuszają pewne jej przeoczenia, by wymienić, też tylko jako przykład, przemilczenie przedstawicieli historyzmu, takich jak Croce, Troeltsch czy Meinecke, nawet nie tłumaczonych na polski, jeśli chodzi o problematykę historystyczną. Takie nieobecności w polskiej filozofii były i są w jakiś sposób znaczące, ale czy wykorzystaliśmy w pełni te możliwości polifoniczności, które w niej występują explicite? Do góry!
Przymierzanie się do standardów światowych, co do problematyki, nie przekreśla innej możliwości, mianowicie uwydatniania szczególności polskiej kultury filozoficznej i jej związku z historia narodu. Jest w tej serii, zakładam, miejsce na takie filozofowanie, które nie mieści się w akademickim stylu, ma jednak rangę ważnego wydarzenia światopoglądowego lub oryginalnej ekspresji doświadczeń egzystencjalnych. W tej dziedzinie zwłaszcza jest miejsce na współpracę środowiska filozoficznego z innymi środowiskami, które zapładniają i są zapładniane przez myśl filozoficzną. Pierwsza książka z tej serii, która się niebawem ukaże, mianowicie prof. Wójcickiego Ajdukiewicza teoria znaczenia, nie powinna, swoim zrozumiałym ze względu na temat rygoryzmem logicznym sprawiać wrażenia, że takie mniej zdyscyplinowane filozofowanie pozostaje poza zainteresowaniem redaktorów serii. Do góry!

Nie mamy dotąd pełnego obrazu polskiej filozofii na emigracji — i to zarówno ludzi, związanych genealogicznie ze szkołą lwowsko-warszawską, jak np. Zbigniew Jordan, jak też znaczących filozoficznie tekstów pisarzy i krytyków literackich. Nie ma uwydatnienia roli paryskiej "Kultury" w aspekcie filozoficznym. Nawet Gombrowicz, o którym literatura jest już dość pokaźna, w jego warstwie filozoficznej ciągle czeka na śmiałe interpretacje. Przedmiotem odważnych interpretacji powinny stać się również żyjące autorytety rodzimej filozofii. Mówiąc o odważnej interpretacji, wykluczam ton paszkwilancki, a mam na myśli odkrywczą, dobrze uzasadnioną argumentację, prowokacje w dobrym tego słowa znaczeniu, prowokację intelektualną. Do góry!

W sferze tego, co określa się jako "pogranicze" tkwią, według mnie, duże, w niewielkim tylko stopniu wykorzystane możliwości nader ciekawej dyskusji filozoficznej. O tym, jak pasjonujące są konteksty filozoficzne twórczości wybitnych pisarzy i poetów, nie trzeba chyba przekonywać; także twórczości wybitnych krytyków literackich, o dużej randze światopoglądowej, jak np. Irzykowskiego. Na styku filozofii i praktyk teatralnych pojawiła się twórczość Grotowskiego. Szczególnie interesujące dla czytelników byłyby zapewne analizy pogranicza filozofii i myśli politycznej, i to zarówno o orientacji lewicowej, jak prawicowej. Do góry!

Znaczne, nie w pełni wykorzystane możliwości stwarza pogranicze filozofii i różnych nauk szczegółowych. Wymienić by należało takie nauki jak np. ekonomia polityczna, gdzie mieliśmy w przeszłości interesujący jej splot z etyką, jak u Adama Krzyżanowskiego czy Adama Heydla (splot taki, jaki wystepuje np. w twórczości aktualnego laureata nagrody Nobla w tej dziedzinie, Hindusa Amarthya Sena). Wymieńmy też prawo (Petrażycki, Władysław Leopold Jaworski, Wiktor Sukiennicki czy inni), historię (p. Handelsman), historię literatury (Kleiner czy Kołaczkowski), filologię klasyczną (Tadeusz Zieliński), fizykę (Białobrzeski), matematykę (Janiszewski, Stamm czy Steinhaus), psychologię (Witwicki), pedagogikę (Nawroczyński), socjologię (Znaniecki, Znamierowski), medycynę, w tym zwłaszcza psychiatrię (np. Bilikiewicz). Godna uwagi jest również refleksja filozoficzna uczonych, nie związana wprost z uprawianą przez nich dziedziną, jak np. myśl Jana Rozwadowskiego, językoznawcy. Do góry!

Jeśli śledzi się dotychczasową literaturę poświęconą polskiej myśli filozoficznej, to niejednokrotnie odczuwa się niedosyt opracowania różnych oryginalnych autorów. By wymienić tu jedynie przykładowo ludzi związanych jakoś ze szkołą lwowsko-warszawską, takich jak Mehlberg, Edward Poznański czy Ossowscy, a także Czeżowski i Dąmbska. Punktem wyjścia musiałoby byc oczywiście wymyślenie atrakcyjnego naczelnego hasła, które by ukazało ich w nowym świetle. Niedosyt odczuwa się nadal, mimo różnych opracowań, w stosunku do interpretacji Chwistka czy Elzenberga. Niemal zupełnie zapomniany jest inicjator myslenia strukturalistycznego w Polsce, Joachim Metallmann. Sądzę, że czytelnicy z zainteresowaniem powitaliby opracowania filozofów kultury i cywilizacji, takich jak Koneczny, Jerzy Braun, Jan Karol Kochanowski czy Jan Stachniuk. Wielkim osiągnięciem ewentualnego autora byłoby oryginalne, problematyzujące spojrzenie na takich filozofów chrześcijaństwa, zarówno żyjących, jak Swieżawski czy Tischner, jak zmarłych, jak Woroniecki czy Bocheński, którzy konsekwentnie zwalczali w chrześcijaństwie tak dotkliwy dziś u nas bezkrytyczny fideizm. Atrakcyjnym tematem byłoby z pewnością także współczesne ujęcie myślicieli, którzy tylko częściowo tworzyli w Polsce, jak Ludwik Gumplowicz czy Sergiusz Hessen. Ważne jest pokazanie losu pewnych nurtów myślowych XX wieku, np. katastrofizmu na przykładzie, powiedzmy, Stanisława Ignacego Witkiewicza. Do góry!

Na tym krótkim szkicu możliwości (z pewnościa nie wyczerpującym) chciałbym skończyć, w oczekiwaniu na nowy etap propagowania polskiej filozofii w Polsce. Może go rozpocząć grant uzyskany przez prof. Wójcickiego i jego interesująca koncepcja prezentacji, umożliwiająca współgrę tekstu głównego i not-komentarzy. Do góry!

 
Pobierz!Także w pliku PDF (161K).

.Co nowego?

Ostatnim ważniejszym wydarzeniem było wydanie kolejnego tomu w FPXX: Jerzy Bobryk, "Twardowski. Teoria działania"


.Książki FPXX

Pozycje, które już są dostępne na rynku wydawniczym


.Zasady FPXX

Jak zgłosic swoje propozycje do FPXX?


.Projekt FPXX

Plany, książki w druku i przygotowaniu


.Redakcja FPXX

Skład redakcji oraz opieka nad serwisem FPXX

1997-2001 © FPXX | Prószyński i S-ka | JTB | WFiS UMCS | Webmaster